Mecz na szczycie.

Piękna słoneczna pogoda,bezchmurne niebo i lekki prawie nieodczuwalny wiaterek,pełne trybuny w takich warunkach w niedzielę 19 kwietnia o godzinie 16 w Feliksowie rozpoczęło się spotkanie między miejscowym Piastem a naszym Promykiem.W obu drużynach pełna mobilizacja przed tym meczem w końcu było to spotkanie na szczycie a dodatkowo piłkarze Piasta mieli niemalże „nóż na gardle” gdyż w przypadku porażki na drugie premiowane awansem miejsce awansowali piłkarze z Kampinosu.
Początek spotkania to ciągła walka niemal o każdy metr boiska przy czym  żadna z drużyn nie chciała stracić bramki co spowodowało brak klarownych sytuacji. Nic nie wskazywało na to iż wynik może chociażby zbliżyć się do tego z pierwszego spotkania zakończonego rezultatem jaki częściej na pewno pada w hokeju niż na boisku piłkarskim 7:4 dla Promyka. Za to wczoraj z czasem przewagę osiągnęła drużyna z Feliksowa ,mniej było u nich  szarpanych akcji,próbowali grać z pierwszej piłki bądź dokładnie rozgrywać piłkę.Nasi z kolei walczyli jak mogli lecz akcje jakoś nie chciały się zazębiać,z czasem momentami za bardzo cofaliśmy się pod własną bramkę.I w końcu niestety ale to Feliksów objął prowadzenie.Najpierw strzelał (prawdopodobnie gdyż dokładnie nie pamiętam)Heleniak zaś dobitkę wykorzystał Romanowski. Gospodarze próbowali podwyższyć wynik natomiast z naszej strony obraz gry się nie zmienił,brakowało klarownych sytuacji a nawet jakichkolwiek strzałów.
Wspomnieć trzeba jeszcze, że tego dnia emocje opanował nasz trener starał się także temperować emocje naszych piłkarzy,a wszelkie sporne kwestie z sędzią wyjaśniał nasz kapitan Sławomir Kuczek.On podbiegał do sędziego niemalże za każdym razem gdy jego decyzja była kontrowersyjna czyli zrobił dokładnie to czego wymaga się od kapitana drużyny,dodatkowo Sławek dobrze kierował obroną i mobilizował kolegów.Moim zdaniem opaska kapitana powinna już na stałe „zagościć” na jego ramieniu.
Druga połowa znów zaczęła sie dosyć spokojnie żadna ze stron nie rzuciła się bynajmniej do jakiś huraganowych ataków.Nadal lekką przewagę mieli zawodnicy z Feliksowa to oni byli częściej przy piłce, oddawali strzały lecz zazwyczaj albo niecelne albo na posterunku był Sebastian Grefkowicz.Około 65 minuty nastąpiła akcja po której wszyscy nasi kibice mieli powody do zadowolenia.Jeden z naszych pomocników zagrywa piłkę do Marcina Jaworskiego ten kiwa obrońcę gospodarzy  i kiedy chce go minąć zostaje powalony na ziemię- sędzia dyktuję jedenastkę dla nas, gospodarze nawet nie protestują gdyż karny jest bezdyskusyjny.W naszym zespole przez dłuższą chwilę nikt nie kwapi się do ustawienia jej na 11 metrze,można było odnieść wrażenie że każdy boi się wziąć niemałą przecież odpowiedzialność na siebie.W końcu do wykonania jedenastki podchodzi Jakub Rogoziński,chwila oczekiwania i mamy remis!:D Przy czym piłka zanim wpada do bramki odbija się delikatnie a może wręcz ociera o poprzeczkę.Po tej sytuacji gra znowu wraca do „normy” czyli niestety to przeciwnicy dalej atakują wprowadzają 3 napastnika i trzeba przyznać, że od chwili strzelenia wyrównującej bramki kilka razy uśmiecha się do nas szczęście,gdyż napastnik Feliksowa -Romanowski ma kilka sytuacji niemalże sam na sam z naszym bramkarzem.Wszystkie one kończyły się podobnie, mianowicie Sebastian odważnie wybiega z bramki zaś popularny  u gospodarzy „Rumun” zamiast od razu strzelać bądź ewentualnie kiwać naszego bramkarza albo cofał się z piłką albo zbiegał do boku a wtedy dopadali już go nasi obrońcy.W międzyczasie niewidocznego w drugiej połowie Piotrka Ufę zmienia nasz trener Mariusz Mikulski i jest to zmiana kluczowa dla przebiegu spotkania,choć z początku wydawała się i mi i wielu innym widzom tego spotkania dosyć kontrowersyjna.Jest 85 minuta w okolicach pola karnego rywali po prawej stronie faulowany jest Marcin Jaworski do piłki podchodzi nasz Trener,ustawia ją sobie przymierza i lobuje źle ustawionego bramkarza gospodarzy,tak więc GOL i 2:1 dla nas!!!Po chwili zmęczonego ale rozgrywającego bardzo dobre spotkanie „Jawora” zmienia Tomek Śliwiński,zaś Marcina przy zejściu z boiska czekają owacje od kibiców i kolegów z drużyny.Za chwile sędzia pokazuje doliczony czas gry ,jeszcze kilka minut niepewności w naszych szeregach i mecz kończy się naszym zwycięstwem.U gospodarzy smutek i złość ,zaś w naszych szeregach radość a u niektórych wręcz euforia bo w końcu ograliśmy (byłego już) wicelidera na jego boisku czym już Promyk prawie przypieczętował awans.Na 8 kolejek przed końcem mamy 11 punktów przewagi nad Piastem i 10 nad Kampinosem,a po drodze mecze z takimi „potentatami” jak Amator Jesionka czy Sokół Budki Piaseckie dla których gra w piłkę nożną to tylko i wyłącznie zabawa bo jeśliby przejmowali się wynikami jakie osiągają już z pewnością dawno skończyliby z tym sportem.A tak można pochwalić ich postawę za to właśnie, że cieszą i bawią się tym sportem.
Wracając do meczu nasi zagrali w składzie:
W bramce wspomniany już Sebastian Grefkowicz,w obronie od lewej Łukasz Antosik na środku dwójka stoperów Sławek Kuczek Robert Dąbrowski,zaś na prawej stronie Mariusz Makowski który miał chyba najtrudniejsze zadanie z naszych obrońców gdyż zazwyczaj jego rywalem był uznawany za najlepszego wśród gospodarzy Heleniak,Mariusz ze swojego zadania wywiązał się bardzo dobrze choć jak niemalże każdy z naszych obrońców tego dnia nie ustrzegł sie kilku błędów.Naszą pomoc w tym meczu tworzyli od lewej Jakub Rogożiński,w środku Tomek Mikulski z Marcinem Nowakiem, na prawej stronie Marcin Wawrzyniak,zaś w ataku wystąpili Marcin Jaworski i Piotrek Ufa.O zmianach już pisałem choć przypomne jeszcze ta najważniejsza Mariusz Mikulski-trener za Piotrka Ufę.
Analizując całe spotkanie trzeba przyznać, że z przebiegu meczu drużyną lepszą byli gospodarze,lecz zabrakło im tego,czego i nam zabrakło w Żyrardowie w meczu z Wrzosem a mianowicie skuteczności.Z pewnością duży wpływ na słabszą grę  naszej drużyny miała tego dnia gorsza dyspozycja bocznych pomocników Marcina i Jakuba oraz bezsilność w ataku Piotrka Ufy,całe szczęście że świetne spotkanie rozegrał Marcin Jaworski który poza tym, że wypracował bramki był bardzo aktywny przez cały mecz,biegał, szarpał, walczył,wygrywał nawet główki z wyższymi co najmniej o głowę obrońcami gospodarzy.Dla mnie z pewnością „Jawor”w tym spotkaniu był najlepszy w naszej drużynie.Dodam jeszcze tylko że Marcin mimo swojej wydawałoby się mizernej postury jest zawodnikiem bardzo trudnym w pojedynkach jeden na jednego,nie dość że jest bardzo szybki to świetnie trzyma się na nogach co na własnej skórze odczułem grywając przeciw niemu choćby tegorocznej zimy na hali.W środku walczyli jak lwy Tomek Mikulski i Marcin Nowak z których trochę korzystniej prezentował się Nowy zaś co do naszych skrzydłowych to sprawiedliwie trzeba przyznać iż w ogóle szczęśliwie, że wystąpili w tym meczu Marcin od dłuższego czasu narzeka na ból w lewym kolanie i gdyby nie był to mecz o tak wysoką stawkę z pewnością nie zagrałby a tak to przerwę zrobi sobie teraz prawdopodobnie wyłącznie z meczem przeciwko Jesionce. Ci którzy uważnie oglądali to spotkanie zauważyli ze Marcin używał w zasadzie tylko jednej prawej nogi.Kuba cierpiał na tak zwaną grypę żołądkową i gdyby mecz odbywał się w sobotę to z pewnością by nie wystąpił,a tak dzień później jakimś cudem był w stanie zagrać choć z pewnością do pełnej sprawności dużo mu brakowało.Jak ważnym ogniwem w naszej drużynie są skrzydłowi przypomnę że z 7 bramek strzelonych Piastowi w pierwszym meczu na jesieni Marcin był autorem jednej zaś Kuba aż 3 i to po ładnych często solowych akcjach.Wczoraj o takich rajdach mogliśmy tylko pomarzyć z wyżej opisanych powodów.Za to nie wiem czemu słabiutko zaprezentował się  Piotrek Ufa ,miejmy nadzieję że w następnym spotkaniu Piotrek wróci już do formy.
I jeszcze zdanie o kibicach-było nas wyjątkowo dużo jak na wyjazd ,dodatkowo wsparli nas fani Sokoła Budki Piaseckie którzy delikatnie ujmując „nie przepadają”za Piastem.Z początku byliśmy dosyć nieśmiali i dopingu właściwie nie było ,całe szczęście, że w drugiej połowie choć kilka razy udało nam się zmobilizować i zaśpiewać:-)Całe spotkanie jak zwykle udanie uwiecznił Paweł Nowicki.
Na koniec jeszcze napisze iż niektórzy zarzucają naszym piłkarozm że to zwycięstwo było fartowne i nam się nie należało, na co ja odpowiem starymi piłkarskimi porzekadłami iż zwyciezców się nie sądzi a szczęście sprzyja lepszym :D

Na przełamanie

W Wielką Sobotę 11kwietnia o godz.14 nasza drużyna rozegrała 4 kolejne spotkanie w rundzie wiosennej sezonu 2008/09. Spotkanie ze względu na zbliżające się Święta Wielkanocne poprzedziło kilka miłych akcentów, zaczęło się od od pamiątkowych zdjęć w nowych strojach ufundowanych przez sponsora, potem z inicjatywy Pani Grażyny Drązikowskiej nastąpił mały poczęstunek- jajeczko wielkanocne, był to z pewnością bardzo miły i udany wstęp do meczu:-)

Samo spotkanie (tradycyjnie) rozpoczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem. Mecz poprowadził znany, aczkolwiek niekoniecznie lubiany przez nas sędzia z Żyrardowa. Pierwsze minuty to przewaga naszego zespołu, sporo ciekawych akcji z których jedna zakończyła się pierwszą bramką dla nas. Piłkę spod nóg obrońców z Wiskitek wygarnął Nowy zaś pięknym lobem popisał się w tej sytuacji Tomek Mikulski, na kolejne gole nie musieliśmy długo czekać. Na dwa zero ładnym uderzeniem podwyższył Tomasz Jurczak, po kilku minutach mamy już 3:0 po strzale Wawrzyna, i kiedy wydawało się że nasi rozgromią rywala głupią, wręcz frajerską, czerwoną kartkę otrzymał popularny „Jurek”. dodam tylko że zasłużył sobie na nią nazywając sędziego m.in.”pedałem”. Tomek strasznie tym faktem zdenerwował nie tylko kolegów z zespołu ale i nas kibiców a przede wszystkim Trenera Mariusza Mikulskiego który aż kipiał ze złości, czemu trudno się dziwić. Wydawało się że przeciwnik grając w przewadze spróbuje odrabiać straty. Na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca:-) Jedna z kolejnych naszych akcji przynosi nam 4 gola autorstwa Kuby Rogozińskiego, kilka minut po tym gwizdek sędziego i na przerwę nasi schodzą w bardzo dobrych nastrojach 4:0!

W przerwie gracze z Wiskitek buńczucznie twierdzą że są jeszcze w stanie odrobić straty, Marcin Nowak cytując ich powiedział mi takie słowa „panowie zapierniczamy słabi są,s tąd jest jeszcze co najmniej punkt do wywiezienia” po czym podrażniony Nowciu i spółka udowodnili im kto na tym boisku jest słaby:D Kolejne gole strzelali dla nas Boban, Nowy, kolejnego dorzuca Ufa (wprowadzony w przerwie za Jawora), a także swoją drugą bramkę strzela Kuba i jeszcze Marcin Wawrzyniak dorzucając kolejne 2 kompletuje hat-tricka:D Tak więc cały mecz kończy się wynikiem 10:0 dla nas. Przypomnę grając w osłabieniu 10 naszych na 11 przeciwników. Dla mnie osobiście był to już piękny prezent na Święta!

Analizując poprzednie wyniki widać jak na dłoni że naszym przydał się remis w Żyrardowie, który podziałał na nich jak kubeł zimnej wody. W Wielką Sobotę widać już było dużą poprawę w grze naszej drużyny, do tego doszły: taka pozytywna sportowa złość i ogromna ambicja naszych chłopaków co przełożyło się na ten „kosmiczny” wynik. Według mnie dużo do gry wniósł także powrót Nowego (2 asysty już w pierwszej połowie potem jeszcze gol i kolejne podania otwierające drogę do bramki) a także bardzo dobra gra drugiego ze środkowych pomocników Tomka Mikulskiego, przy nich od razu odżyli nasi skrzydłowi Kuba i Marcin co w dużej mierze miało wpływ na wynik. Podkreslić trzeba także bardzo dobra grę formacji obronnej kierowanej przez Sławka Kuczka ze stopera oraz Sebastina Grefkowicza z bramki. Zresztą cała drużyna zagrała wyśmienite spotkanie przecież dwucyfrówki nie często się zdarzają (jeszcze raz przypomnę w 10 na 11 przez większość spotkania) a do tej pory nasz przeciwnik – Wiskitki miał przecież niezłe wyniki na początku tej rundy,więc tym bardziej naszym należą się słowa uznania.

Ten mecz był bardzo ważny jeszcze z innej perspektywy, już w najbliższą niedzielę mecz na szczycie, mecz o 1 miejsce ale także o prestiż- mecz z Piastem w Feliksowie. Jeśli wygramy to będziemy mieli 11 punktów przewagi nad Piastem a to już ogromna przewaga i bardzo duży krok w stronę awansu.Także zwycięstwo z Wiskitkami i to w takim rozmiarze przyszło w najbardziej odpowiednim momencie, z pewnością pozwoli naszym zawodnikom uwierzyć we własne możliwości i dalej będą grali jak w ubiegłą sobotę czyli tak że ręce same składają się do oklasków:D

Nasi wystąpili w składzie:
Sebastian Grefkowicz w bramce, obrona to Od lewej Łukasz Antosik (zmieniony w 75m. przez Karola Drązikowskiego dla którego był to debiut w tej rundzie), Sławomir Kuczek,Mariusz Makowski (ok.65minuty zmieniony przez Darka Bartłoszewskiego). Przed Sławkiem zagrał Robert Dąbrowski,linia pomocy to od lewej Kuba Rogoziński,w środku Marcin Nowak i Tomasz Mikulski,prawa strona Marcin Wawrzyniak,w ataku zaś Tomek Jurczak oraz Marcin Jaworski (w przewrwie wszedł za niego Piotrek Ufa).

Po meczu co nietrudno zgadnąć zapanowała wspaniała atmosfera, było trochę Świętowania po czym wszyscy w radosnych humorach rozjechali się do domów:-).Dodam jeszcze że także na treningach Promyka panuje doskonała atmosfera, aż po prostu chce się przychodzić. Do tego wszystkie treningi stara się urozmaicać Mariusz który jednocześnie cieszy się w drużynie dużym autorytetem. Co mi osobiście bardzo przypadło do gustu, to słowa na treningu Mateusza „Masła” Pilichowskiego który ostatnio powiedział że słowo trenera jest niemalże święte i każde polecenia musi zostać wykonane (co wydawać by się mogło oczywiste a przy wcześniejszych trenerach nie zawsze miało miejsce).

Chciałbym ogromnie podziękować Łukaszowi Antosikowi,Mariuszowi Makowskiemu oraz licznie zgromadzonym kibicom a przede wszystkim Marcinowi Nowakowi za pomoc- bez Was nie byłoby tej relacji,gdyż tym razem nie byłem w stanie wszystkiego sam nazwijmy to”spamiętać” ;-)

Wielkanocne granie.

wiskitkiWszystkich kibiców Promyka Nowa Sucha zapraszamy w Wielką Sobotę na mecz.  Dziś nasza drużyna zmierzy się z  KS Oremus Pogoń Wiskitki. Miejmy nadzieję, że piłkarze Mariusza Mikulskiego pokażą na co ich stać a kibice będą wiernie dopingować Promyk (A z tego co się dowiedziałem zanosi się dziś na głośny doping:) ) . Warto przypomnieć, że w pierwszym meczu drużyna z Nowej Suchej wygrała 0:3. Tak więc zapraszamy wszystkich na Stadion Promyka na godzinę 14:00 ! Pomóżcie naszym swoim głośnym dopingiem!!!

ZAPRASZAMY!!!

Pierwszy remis.

wrzos1Dzisiejszego popołudnia trzeci raz w tej rundzie przeżywaliśmy emocje związane z występem naszej drużyny.Było to pierwsze spotkanie które tak naprawdę do końca trzymało nas w napięciu, ale od początku.
Piękna, wiosenna pogoda,czyli około 20 stopni na plusie i bezchmurne niebo-w takich warunkach przyszło nam oglądać mecz,który tym razem (ku naszemu zdziwieniu a przede wszystkim uciesze:)rozegrany został na głównej płycie boiska w Żyrardowie.Początek spotkania i już groźnie pod bramką Wrzosa Międzyborów.Szarżował Kuba Rogoziński a instynktowną obroną popisał się bramkarz gospodarzy.Potem oglądaliśmy niemal identyczne zawody jak tydzień i dwa temu,czyli dużo walki zaś mało sytuacji podbramkowych.Nasi od czasu do czasu próbowali strzałów lecz były one zazwyczaj niecelne bądź blokowane przez zawodników gospodarzy.Gra Wrzosa opierała się za to na solidnej defensywie ,lecz nasz dzisiejszy przeciwnik niewiele miał do „powiedzenia” pod naszą bramką.Z naszej strony zagrożenie pod bramką Międzyborowiaków stwarzali głównie skrzydłowi wspomniany wcześniej Kuba i Marcin Wawrzyniak.W ataku starał się jak mógł Marcin Jaworski biegał, walczył,lecz niestety niewiele z tego wynikało,za to decydującą akcję pierwszej połowy przeprowadził nieco ospały do tego czasu Tomek Jurczak.Dostał w tempo podanie  po czym wykorzystując chwilę zawahania  jednego z obrońców gospodarzy minął go a następnie ładnym mierzonym uderzeniem pół metra nad murawą skierował piłkę do siatki obok bezradnego bramkarza.Tak więc 1:0 dla Promyka!!! Ten sam zawodnik mógł pod koniec pierwszej połowy doprowadzić do stanu 2:0 lecz tym razem przestrzelił obok lewego słupka bramki Wrzosu.
Druga połowa zaczęła się dość „sennie” tzn. znów brakowało okazji do zdobycia bramki dla obydwu drużyn.Naszym za bardzo nie zależało na podniesieniu wyniku (bynajmniej tak to wyglądało z boku)zaś przeciwnicy nie byli w stanie stworzyć sobie choćby jednej dogodnej sytuacji.I kiedy wydawało się że ten mecz już do końca nie będzie zbyt emocjonujący,niestety straciliśmy bramkę.Przeciwnicy strzelili gola bezpośrednio z rzutu wolnego,piłka wpadła za „kołnierz” naszemu bramkarzowi dla którego był to debiut w ligowym meczu w barwach Promyka.Dodam tylko że do tej pory „Kowal” bronił dobrze,wyłapywał nieliczne strzały bądź dośrodkowania przeciwnika,do tego szybko i zazwyczaj celnie  wprowadzał piłkę do gry.Przy wolnym wydaję się że stanął zbyt blisko „krótkiego” słupka czym ułatwił zadanie strzelcowi.
Gospodarze przez chwilę, wydawało się że pójdą za ciosem i spróbują dobić naszych.Nic takiego na całe szczęście nie miało miejsca i gracze Promyka wzięli się ostro do roboty.Na bramkę przeciwnika sunął atak za atakiem.Swoje sytuacje miał „Wawrzyn” z których co najmniej jedna powinna zakończyć się bramką.Marcin po dobrym podaniu „Masła”miał piłkę na nodze już w polu karnym przeciwnika,mógł ja przyjąć i zrobić właściwie wszystko ,a uderzył mocno lecz zupełnie niecelnie.W tej sytuacji zabrakło chyba doświadczenia,wyrachowania i takiego boiskowego cwaniactwa,lecz jest to jeszcze bardzo młody zawodnik(jedyny młodzieżowiec w pierwszym składzie),więc myślę że wszystko przyjdzie z czasem.Chciałbym jeszcze zaznaczyć że Marcin  posiada dobrą technikę,jest zwrotny i do tego (chyba)ma najlepszą zarówno szybkość jak i start do piłki w naszej drużynie,szkoda tylko że jeszcze nie zawsze potrafi właściwie ocenić sytuację niekiedy zaplątując się w niepotrzebne dryblingi.Za to w pierwszej połowie miał kilka razy sytuację niemalże jeden na jednego z obrońcą kiedy mógł właśnie taką kiwką,zwodem,szybkością stworzyć przewagę,realne zagrożenie pod bramką Wrzosu.
Od około 70 minuty przeciwnik właściwie już nie był w stanie wyprowadzić piłki z własnej połowy,z naszej strony strzelali Sławek Kuczek,Kuba czy Mariusz Mikulski(tego dnia trener zagrał stopera),lecz najlepsze sytuację mieli „Boban” (Dąbrowski) i „Daro” (Bartłoszewski)obaj po wrzutkach strzelali z około 5metra i także obaj minimalnie niecelnie.Niestety ta „obrona Częstochowy” przyniosła przeciwnikowi zamierzony cel i mecz zakończył się remisem 1:1.
Dodam,że mecz ten nie był z pewnością gorszy w naszym wykonaniu niż poprzednie spotkania w tej rundzie,lecz tym razem zabrakło trochę zarówno  szczęścia,umiejętności a także zimnej krwi pod bramką przeciwnika,gdyby „Wawrzyn” gdyby „Boban” gdyby „Daro” gdyby… każdy z nich lepiej (spokojniej) przymierzył wygralibyśmy ten mecz i to dosyć wysoko.Grę przeciwnika oceniam na poziomie podobnym do naszych poprzednich rywali w tej rundzie.
Dzisiaj zaczęliśmy w składzie  Robert Kowalski w bramce od lewej Łukasz Antosik(Antek” zagrał dziś lepiej od „Makiego” a  Paweł Nowicki(fotograf) słusznie zauważył że Mariusz jeśli dobrze wejdzie w mecz potrafi rozegrać świetne spotkanie jak z Salosem ,natomiast jeśli pierwsze interwencje ma nerwowe a do tego zbytnio się wkurzy,zestresuje to już do końca potrafi  nie grać zbyt pewnie) Mariusz Mikulski-nasz niestety dziś grający trener,pisze niestety nie dlatego że Mariusz grał źle bo właściwie nie popełniał błędów lecz z boku widziałby dużo więcej(wszyscy kibice-obserwatorzy zgodnie przyznali że choćby dokonane zmiany powinny nastąpić wcześniej).Lekko przed nimi Robert Dąbrowski,pomoc to wspomniani wcześniej skrzydłowi Kuba Rogoziński ,Marcin Wawrzyniak zaś w środku pomocy zagrali Mateusz Pilichowski(z opatrunkiem na palcach)oraz Sławek Kuczek,w ataku wybiegli Tomek Jurczak(strzelec bramki) i Marcin Jaworski.Na boisku od 70 minuty zaczęli pojawiać się zmiennicy Tomek Śliwiński,Paweł Zienkiewicz,Maciek Nowicki i Darek Bartłoszewski,z których najbardziej widoczny był właśnie „Daro” mimo iż zajął miejsce na prawej obronie,który poza sytuacją kiedy minimalnie przestrzelił głową,imponował także dalekimi dobrymi wrzutami z autów w pole karne przeciwnika(niestety nadal nie umiemy ich odpowiednio wykorzystać).Dodam jeszcze iż na meczu zabrakło Marcina Nowaka,Sebastiana Grefkowicza,Jarosława Bartosiewicza,Tomasza Mikulskiego(plus ten  zapominalski Piotrek Ufa którego brak był chyba najbardziej widoczny na boisku).
Po trzech meczach na wiosnę zdobędę się na małe podsumowanie tej rundy ,mianowicie moim zdaniem gramy trochę słabiej niż w meczach z tymi samymi przeciwnikami jesienią,co mnie trochę dziwi gdyż zespół (a przynajmniej duża część) solidnie popracowała zimą nad przygotowaniem fizycznym a do tego drużyna poważnie wzmocniła się (jak na nasze warunki)przecież wrócili „Nowy”-Marcin Nowak(kontuzja + był wypożyczony do Orkanu),”Jawor”(był wypożyczony do KS Teresin),”Olej”-Paweł Olejniczak,”Kowal”(przyszedł z Błonianki Błonie),a także „Boban”(poprzednio Orkan Sochaczew),”Śliwa”-Tomek Śliwiński(także z Orkanu).Sądzę że powodem słabszej gry  jest po części to iż niektórzy zawodnicy zatracili skuteczność w porównaniu do początku całego sezonu.Szczególnie mam tu na myśli Piotrka Ufę (dzisiaj nie grał bo nie wziął-zapomniał dowodu)który przecież samemu Salosowi na otwarcie sezonu strzelił 6 bramek,a teraz na koncie nie ma ani jednej.Dodatkowo akcje naszej drużyny nie „zazębiają” się nie ma tej łatwości w dochodzeniu i zdobywaniu goli co jesienią.W woli ścisłości trzeba dodać że nasi dotychczasowi przeciwnicy wzmocnili się i grają odrobinę lepiej niż w pierwszej rundzie,a przynajmniej  tak mi się wydaje.Dodatkowo niektórzy nasi zawodnicy chyba zbytnio uwierzyli w swoją wielkość,w to że zwycięstwa im się należą ,a przecież każde z nich trzeba wybiegać,wyszarpać przeciwnikowi(co najlepiej było widać dzisiaj prowadzimy 1:0 i od tego momentu gramy za spokojnie wręcz asekuracyjnie aż do utraty bramki).Na koniec optymistycznie dodam, że nowi(a także nowo-starzy)zawodnicy z meczu na mecz powinni coraz lepiej się rozumieć,gra mam nadzieję że będzie co raz to płynniejsza,a akcję ciekawsze i z większym polotem.Mam nadzieję że szczyt formy nastąpi na najważniejsze mecze w bitwie o awans (wyjazdy do Feliksowa,Cegłowa czy Osuchowa)zaś znacząca poprawa  już za niecały tydzień na naszym stadionie w Wielką Sobotę o godzinie 14kiedy to gramy z Pogonią Oremus Wiskitki,na który to mecz serdecznie wszystkich zapraszam:-)

Fotorelacja Pawła Nowickiego:

Wawrzyn i Makosz najlepsi.

Według kibiców orazpuchar czytelników naszej strony internetowej piłkarzami, którzy najlepiej się zaprezentowali w spotkaniu z Tajfunem Brochów byli: Marcin Wawrzyniak oraz Mariusz Makowski. Miejmy nadzieję, że takie wyróżnienie tylko zmotywuje ich do kolejnych dobrych meczy i ciężkiej pracy. GRATULACJE !!! :)

Weekend z Piłką Nożną.

Wszystwrzoskich sympatyków piłki nożnej serdecznie zapraszamy na mecze naszych drużyn w nadchodzący weekend. Zacznijmy więc od soboty w którą zmierzą się nasi piłkarze z rocznika 92 z drużyną Świtu Warszawa. To spotkanie odbędzie się na naszym stadionie o godzinie 15:00. Kolejne emocje czekają nas juz w niedzielę kiedy to seniorzy Promyka Nowa Sucha zagrają spotkanie z Wrzosem Międzyborów. Mecz rozgrywany będzie w Żyrardowie (boisko na którym Promyk grał z Salosem „kartoflisko”) :P. Miejmy nadzieje , że obydwie drużyny pokażą na co ich stać a seniorzy umocnią swoją pozycję lidera:).

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!!!