Nic w przyrodzie nie ginie

Promyk Nowa SuchaPartyzant Leszno

3 - 1


W sobotnim spotkaniu warszawskiej „A” klasy Promyk Nowa Sucha pokonał Partyzanta Leszno 3:1 (1:0). Wszystkie bramki dla naszej drużyny zdobył Adrian Dąbrowski.

Dziwny to był mecz. Goście od początku narzucili swój styl gry i przeważali. Przeważali, przeważali i niespodziewanie strzał po ziemi Adriana Dąbrowskiego z rzutu wolnego znalazł się w siatce. Po tej bramce niewiele się zmieniło, jednak do przerwy wynik nie uległ zmianie. W drugiej połowie zawodnicy Partyzanta ponownie zdominowali wydarzenia na boisku. Wydawało się, że bramka musi w końcu paść i niestety goście wyrównali. W naszych szeregach zrodziły się obawy o końcowy wynik, ale do kolejnego rzutu wolnego podszedł Adrian Dąbrowski. Tym razem dorzucił górną piłkę w pole karne gości. Tak się stało, że nikt jej nie przeciął, ale, że dośrodkowanie było w światło bramki, a bramkarz nawet nie zareagował to objęliśmy prowadzenie. Taki obrót spraw podziałał na rywali jeszcze bardziej mobilizująco. Oni dążyli do wyrównania, a my chcieliśmy utrzymać wynik. Dzisiejszy mecz był jednak potwierdzeniem, że „nic w przyrodzie nie ginie”. W tej rundzie mieliśmy kilka meczy, w których to my stwarzaliśmy raz za razem sytuacje, a kończyliśmy mecz przegraną lub remisem. Tym razem karta się odwróciła. Zawodnicy Partyzanta nawet trafili w spojenie słupka z poprzeczką, ale przydarzyło im się też zagranie ręką w polu karnym. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Adrian Dąbrowski i wygraliśmy mecz 3:1. Partyzant nie zasłużył na porażkę, ale taka jest piłka…

Wystąpiliśmy w składzie: Sebastian Grefkowicz, Dominik Popławski, Marcin Jaworski, Krzysztof Pawlaczyk, Łukasz Pacholski, Kamil Marcinkowski (Adam Barcikowski), Robert Dąbrowski, Marcin Gajda, Tomasz Mikulski (Daniel Opolski), Mateusz Pilichowski (Adrian Chałubek) i Adrian Dąbrowski.

3 komentarze na temat “Nic w przyrodzie nie ginie

  1. Karolu, wydaje mi się, że bramka gości padła na 1-1, dopiero potem padły 2 bramki dla nas :)

  2. Brawo Dąber za hata, ale Partyzant przegrał fartownie. Graliśmy padakę a oni grali ponoć bez bramkarza… Jednak takie burackie zachowanie po końcowym gwizdku – pokazuje poziom Promyka i stan umysłu…

Komentarze są wyłączone