70 minut niepewności

sobotę 9 maja mieliśmy przyjemność oglądać kolejne spotkanie drużyny Promyka z drużyną Zaborowianki Zaborów na Stadionie w Nowej Suchej. Od początku atmosfera w szatni nie była zbyt przyjemna, ponieważ Trener Mariusz zdenerwowany frekwencją treningową w tygodniu oraz brakiem kilku zawodników z podstawowego składu mi. Roberta Dąbrowskiego, Sławka Kuczka oraz Tomasza Mikulskiego nie był w najlepszym nastroju. Sytuacje pogorszył fakt, że Tomasz Jurczak nie mógł jeszcze wystąpić w tym spotkaniu a Trener przewidywał go w pierwszym składzie, lecz po konsultacji z Sędzią Tomek ostatecznie zasiadł na trybunach. Także ostateczny pierwszy skład nie był taki jakby chciał tego sam Szkoleniowiec.

Mecz zaczął się bez żadnych rewelacji, gra była prowadzona wolno z wieloma błędami z każdej strony, w naszej ekipie brakował składnych akcji, dokładnych podań i tak zwanej sportowej agresji. W pierwszych 20 minutach Promyk miał odrobinę przewagi, lecz w drugiej części pierwszej połowy to drużyna Zaborowa częściej atakowała i starała się wyjść na prowadzenie co ostatecznie się nie udało. Najgroźniejszy strzał Goście oddali z rzutu wolnego gdzie piłka drasnęła słupek bramki strzeżonej przez Sebastiana Grefkowicza. Trener Mariusz tego dnia Stoper naszej drużyny także na boisku nie był zadowolony, tym razem z powodu wyniku oraz gry swoich zawodników, nie szczędził komentarzy, krzyczał, podpowiadał i robił co mógł żeby pobudzić nas do prawidłowej Gry, bo gra nie wyglądała dobrze, zawodnicy Zaborowa mieli zbyt dużo swobody, miejsca do gry, przegrywaliśmy pojedynki główkowe brakowało dokładnych podań przeważnie do napastników, dużo błędów popełniał Mariusz Makowski, który podczas wyprowadzania piłki z obrony wdawał się w niepotrzebne drublingi, lub po prostu niedokładnie podawał, lecz starał się nadrobić swoje błędy twarda grą z napastnikami Gości którzy kilka razy poczuli siłę fizyczna naszego obrońcy. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 0:0. W szatni znów nerwowo ostre reprymendy ze strony trenera, sugestie, wypominane błędy, które nie mogą się przydarzyć w 2 połowie meczu. Był to można powiedzieć głośny Monolog Trenera, bo nikt nie wdawał się w dyskusje, każdy słuchał i wyciągał wnioski ze słów usłyszanych od Mariusza. Zmotywowani wykładem w szatni oraz chęcią upragnionego awansu wyszliśmy na drugą połowę meczu. Trener na razie nie decyduje się na roszady w składzie ani w ustawieniu. Gra od razu zaczęła wyglądać inaczej, krócej przykryci rywale nie mieli już tyle swobody, walka w środku pola, którą prowadził Marcin Nowak walcząc bark w bark z Rywalami przynosiła efekty w postaci przewagi w posiadaniu piłki i częstszymi, dokładniejszymi atakami. Marcin wygarniał piłki z pod nóg Gości, przepychał się, zatrzymywał kontrataki oraz walczył jak tylko mógł wkładając w grę wiele serca i ambicji. Ok. 60 minuty Boisko opuszcza Darek Bartłoszewki rozgrywający dobre spotkanie na środku obrony przed naszym trenerem Mariuszem, i pojawia się na placu gry Maciej Nowicki. Ok. 65 minuty trener cofa na środek pomocy napastnika Marcina Jaworskiego, którego miejsce zastępuje Marcin Nowak. Ok. 70 minuty wspomniany Nowy dostaje podanie i szarżuje lewą stroną na bramke rywali mijając jak tyczki trzech zawodników Zaborowa, lecz ok. 25-30 metra przed bramka zostaje zatrzymany faulem od tyłu, moim okiem był to faul co najmniej na żółty kartonik lecz sędzia w tej sytuacji pozostaje pobłażliwy. Do wykonania rzutu wolnego podchodzi dobrze prezentujący się w drugiej połowie nasz boczny pomocnik Marcin Wawrzyniak, który dokonał wielu ataków prawym bądź lewym skrzydłem boiska, znając z doświadczenia jego bardzo dobre dośrodkowania, spodziewałem się mówiąc językiem piłkarskim ?ostrej” i mocnej piłki zagranej w pole karne i tak też było, do doskonale wrzuconej footbolówki głowe dokłada sam poszkodowany Nowy i piłka umieszczona w siatce Zaborowianki. Euforia i radość gości na twarzach kibiców jak i naszych piłkarzy którzy wychodzą na prowadzenie. Teraz zaczyna się gra Promyka taka jaką wszyscy dobrze znają szaleńcze ataki, dużo walki i twardej gry, jeden z takich ataków kończy się wybiciem piłki przez Rywali poza linię końcową i do rzutu rożnego podchodzi Jakub Rogoziński. Piłkę dośrodkowuje na róg pola bramkowego skąd do środka zgrywa ją Nowy a z ok. szóstego metra strzałem z podbicia ładuje piłkę do bramki Mateusz Pilichowski. Brawo mamy 2:0. Kolejne ataki przynoszą kolejny rzut rożny i sytuacja się powtarza tylko, że tym razem piłkę po wrzutce zgrywa do środka Marcin Wawrzyniak gdzie znów doskonale ustawiony Masło strzałem z głowy daje trzy bramkowe prowadzenie. Trener dokonuje kolejnych zmian, boisko opuszcza zmęczony Łukasz Antosik który bardzo dobrze przerywał ataki gości, kilka razy też udowodnił że potrafi grać ofensywnie i prawidłowo wprowadzał piłkę w strefę pomocy naszej Drużyny. Antka zmienia Robert Gajda. Zchodzi także napastnik Piotrek Ufa za którego do ataku podąża Tomasz Śliwiński. Ambitna gra skutkuje wyłuskaniem piłki przez wcześniej wymienionego Śliwę, który wypuszcza Marcina Nowaka na czystą sytuacje jeden na jednego. Marcin zachowuje zimna krew i strzałem w krótki róg daje swojemu zespołowi prowadzenie 4:0. Wynik utrzymuje się do końca spotkania, a Goście wiedzą, że nie są w stanie już nic wskórać.

Żeby nie pierwsza połowa która popsuła wizerunek spotkania moglibyśmy być zadowoleni z dobrej i ładnej gry naszych piłkarzy, lecz cieszy nas to że potrafią się zmotywować i ostro wziąć za robotę, a co najważniejsze poza małymi wyjątkami nie zbrakło siły fizycznej, za co podziękować mogą samym sobie za wytrwałość w zimowym przygotowaniu i trenerowi Mariuszowi za odpowiedni dobór ćwiczeń i prawidłowy plan treningowy.

Promyk wystąpił w składzie:

W bramce Sebastian Grefkowicz, w linii obrony od lewej Łukasz Antosik(Robert Gajda), Mariusz Mikulski, Dariusz Bartłoszewski(Maciej Nowicki), Mariusz Makowski(Karol Drązikowski), w linii pomocy od lewej Kuba Rogoziński, Mateusz Pilichowski, Marcin Nowak, Marcin Wawrzyniak w ataku Piotr Ufa(Tomasz Śliwiński), Marcin Jaworski.

Autor sprawozdania: Marcin Jaworski