Pechowy remis w Radziwiłłowie…

Wczoraj rozegraliśmy pierwsze ligowe spotkanie po zimowej przerwie.Wbrew obawom udało się zebrać niemal najsilniejszy skład za wyjątkiem Marcina Wawrzyniaka. Zaś sam mecz od początku mógł się podobać.Był toczony w szybkim tempie sporo składnych akcji mnóstwo walki na pograniczu faulu.W pierwszym kwadransie u nas szczególnie mógł się podobać młodziutki Marcin Gajda który brał grę na siebie kiwał,strzelał,podawał. W tym czasie powinniśmy już prowadzić bo znakomitych sytuacji nie wykorzystali Artur Rogala a szczególnie Mateusz Pilichowski który z 5 metrów lekko popchnięty nie trafił głową do pustej bramki. U nas w ataku szalał „Rogal” który często ogrywał obrońców rywali. Przeciwnicy też mieli swoje okazję, szczególnie mogą żałować jednej kiedy ładnie wymanewrowali naszą obronę i jeden z nich mając piłkę w naszym polu karnym przez nikogo nie atakowany długo ją opanowywał aż w końcu przegrał pojedynek z naszym bramkarzem, który tego dnia bronił bardzo pewnie. Obydwie drużyny dużo strzelały ale „na tablicy wyników” cały czas utrzymywał się bezbramkowy remis i kiedy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza połowa kolejna akcję przeprowadził „Rogal” w swoim stylu wbiegł w pole karne minął obrońcę a ten ratował się faulem. Rzut karny pewnie na gola zamienił Tomek Jurczak który tego dnia bardzo dobrze wywiązywał się z roli stopera.
O ile przed przerwą można mówić, że to my częściej byliśmy przy piłce ,stwarzając więcej sytuacji o tyle po przerwie inicjatywę przejęli gospodarze. Nie przekładało się to jednak dla nich w czyste sytuacje bramkowe jedynie strzałami z dystansu próbowali zaskoczyć naszego golkipera. W końcu to sędzia sprezentował im bramkę puszczając 3 metrowego spalonego.Cała akcja działa się idealnie na wprost naszej ławki rezerwowych gdzie wszyscy widzieli spalonego, szkoda tylko, że nie widzieli go sędziowie którzy wybitnie nie dostosowali się do poziomu spotkania myląć się to w jedną to w druga stronę. Gospodarze mieli w tej części gry jeszcze jedną okazję bramkową ale po bardzo dobrej akcji , strzał jednego z nich z 10 metra Sebastian końcami palców sparował na rzut rożny.My w tej połowie graliśmy głównie z kontry i po jednej z takich akcji „Rogal” niesamowitym strzałem wyprowadził nas na prowadzenie.W dosyć ciężkiej sytuacji huknął niczym z armaty. Potem mieliśmy jeszcze stuprocentową okazję do podwyższenia prowadzenia ale tym razem Artur przez nikogo niemal nie goniony w sytuacji sam na sam strzelił wprost w bramkarza. Niestety w myśl piłkarskiego porzekadła o niewykorzystanych sytuacjach ta akcja zemściła się na nas w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry kiedy to przeciwnicy po dużym zamieszaniu w naszym polu karnym doprowadzili do wyrówanania. Pierwszy strzał Sebastianowi udało się jeszcze obronić ale przy dobitce z kilku metrów był bez szans. W doliczonym czasie żadnej z drużyn nie udało się przechlić szali zwycięstwa na swoją stronę i mecz zakończył się podziałem punktów.
Z przebiegu spotkania może nie byliśmy drużyną dominującą ale z pewnością mieliśmy więcej stuprocentowych okazji i powinniśmy to spotkanie wygrać.Szkoda tym bardziej że pierwszy gol dla przeciwników padł nie po naszym błędzie ale sędziów którzy naprawdę dali „popis” w tym meczu.Jako zespół zagraliśmy naprawdę dobry mecz ,szwankowała tylko trochę skuteczność.Dobrze grała nasza obrona z bramkarzem na czele,z pomocników moim zdaniem najlepsze wrażenie po sobie zostawił 16-letni Marcin Gajda ,zapamiętałem też kilka niesamowitych wślizgów „dzika” Marcina Jaworskiego który kolejny raz pokazał co to znaczy ambicja i wola walki.Jako kapitan daje doskonały przykład.Grę z przodu napędzał Artur Rogala który w kilku akcjach wręcz ośmieszył obrońców rywali.Dawno nie widziałem tak walczącego „Rogala”,choć czasami szkoda, że zapominał o kolegach no i ta sytuacja z drugiej połowy,ale i tak trzeba przyznać, że był motorem napędowym większości naszych ofensywnych akcji.Dla kibiców którzy wspierali nas dopingiem było to na pewno bardzo emocjonujace spotaknie-dużo walki ,spornych sytuacji,okazji bramkowych a przede wszystkim samych goli i „tylko” szkoda remisu.
Za tydzień przed nami baaardzo ciekawy mecz gdyż o 15:30 na własnym boisku podejmujemy lidera-Świt Warszawa.Drużyna ta do tej pory nie straciła nawet jednego punktu a w tej kolejce rozgromiła 6:1 Partyzanta Leszno. Pora by wreszcie ktoś im popsuł trochę ten bilans bo awans wydają się mieć już niemal w „kieszeni”. Serdecznie zapraszam na ten mecz wszystkich naszych sympatyków,emocji na pewno nie zabraknie w poprzednim sezonie u siebie rozgromiliśmy Świt 6:1 także na pewno nie ma się kogo bać. Gramy o pełną pulę!!!

Skład:
S.Grefkowicz,Ł.Antosik,T.Jurczak,D.Opolski,D.Popławski,A.Chłubek,M.Jaworski(k),M.Gajda(70’S.Kuczek),M.Pilichowski(46’M.Nowak)J.Rogoziński(75’P.Zienkiewicz)A.Rogala

Autor: Jarosław Grefkowicz