Było blisko pierwszej wygranej…

W niedzielę o godzinie 17:00 nasz drugi zespół podejmował graczy Oriona Puls Cegłów.Przed tym meczem byłem pełen obaw w końcu nasza druga drużyna do tej pory wysoko przegrywała,natomiast drużyna rywali nie była łatwym przeciwnikiem w sparingach nawet dla naszej pierwszej drużyny.
Graliśmy w składzie:
Zalejski,Ł.Antosik,M.Dobkiewicz,Ł.Drązikowski,K.Dalke(k),M.Nowicki,J.Grefkowicz,K.Kaczor(70’R.Gajda),P.Gajda,M.Mroczek,S.Zwierzchowski(75’R.Dalke)
Moje obawy co do tego meczu okazały się mocno przesadzone.To my od początku zaatakowaliśmy.Już w 2 minucie zdecydowałem się na rajd przez pół boiska i będąc już w polu karnym przeciwnika niestety niedokładnie dośrodkowałem.Potem sytuacje dla nas mnożyły się mieliśmy ich całe mnóstwo ale niestety zawodziła skuteczność i w końcu to my straciliśmy frajerską bramkę.Na środku boiska piłkę głową chciał wybić Michał Dobkiewicz lecz wpadł na niego Łukasz Antosik,po tym zderzeniu piłkę przejął zawodnik gości i nie zmarnował sytuacji sam na sam.To nas jeszcze bardziej podrażniło i w końcu przyszły efekty bramkowe.Do wyrównania doprowadził Marcin Mroczek który dobrze wybiegł do prostopadłej piłki uprzedził obrońców i lobem posłał piłkę nad wybiegającym bramkarzem.Potem obrońcami Orionu zakręcił w ich polu karnym Paweł Gajda,a jeden z nich go faulował-bezdyskusyjny rzut karny którego na bramkę mocnym pewnym strzałem pod poprzeczkę sam zamieniłem na bramkę.Taki wynik utrzymał się do przerwy choć okazji do podwyższenia wyniku nadal nie brakowało a zezłoszczony na swoje „gwiazdy” trener gości-Robert Błaszczyk dokonał jeszcze przed przerwą 3 zmian naraz.
Druga połowę zaczęliśmy spokojnie choć gra się wyrównała to my podwyższyliśmy nasze prowadzenie.Bramkę na 3:1 strzelił Sebastian Zwierzchowski po bardzo ładnej indywidualnej akcji najpierw przełożył obrońcę potem spokojnie popatrzył jak ustawiony jest bramkarz i strzelił płasko obok niego.”Zwierzak” kiedyś naprawdę dobrze grał w piłkę i widać, że powoli sobie przypomina jak to się dawniej robiło;)Jeśli dalej będzie się tak rozwijał to i pierwszy skład będzie miał z niego pożytek:)Chwilę po tym golu powinniśmy mieć jeszcze ewidentnego karnego-piłka trafiła w rękę gracza z Cegłowa-nie była ani nabita ani przy ciele  a do tego arbiter przyznał, że ją widział ale nie potrafił wytłumaczyć dlaczego nie gwizdnął.Jego gwizdek milczał też w wielu innych kontrowersyjnych sytuacjach-obie drużyny miały od niego mnóstwo pretensji.Nie dziwię się, że sędziuję on głównie juniorów  i b-klasę.W końcu zaś do głosu doszli goście a bramkę kontaktową po indywidualnej akcji zdobył Miłosz Lęcznar który tego dnia jak dla mnie był jednym z dwóch najlepszych w zespole rywali.W końcówce meczu pogubiliśmy się kilka razy pod nasza bramką.Osłabli nasi napastnicy a zmiany w ataku nie przyniosły pożytku.W końcu goście doprowadzili do remisu choć ta bramka była ze spalonego o czym najlepiej świadczy reakcja naszego trenera którego w życiu jeszcze tak złego nie widziałem.Zaś w samej końcówce goście zadali decydujący cios strzelając zwycięską bramkę choć w ostatnich sekundach meczu mogliśmy jeszcze wyrównać ale z 3 metrów do pustej bramki przestrzelił Rafał Dalke i niestety nasze rezerwy są nadal bez punktu.
Szkoda szczególnie pierwszej połowy meczu kiedy powinniśmy strzelić jeszcze 3-4 bramki i w drugiej już tylko dopełnić formalności.Poza naszą nieskutecznością goście powinni dziękować swojemu bramkarzowi który wybronił w kilku sytuacjach sam na sam a w końcówce popisał się jeszcze piękną paradą po strzale Maćka Nowickiego.Ten mecz niestety na długo pozostanie w mojej pamięci gdyż dawno nie przegrałem w takich okolicznościach (jeżeli w ogóle to się kiedykolwiek zdarzyło). Szkoda tym bardziej, że na meczu było dużo kibiców w tym z zaprzyjaźnionego Sokoła Budki Piaseckie-Pozdrowienia dla Was:) To na pewno nauczka na przyszłość.Na koniec jeszcze jedna „anegdota” na temat sędziego tego meczu:mianowicie po przerwie nie chciał rozpocząć spotkania bez bocznych i kiedy nikt nie kwapił się do wzięcia chorągiewki powiedział, że jeszcze kilka minut i może odgwizdać walkower-tak bardzo byli mu potrzebni.Natomiast kiedy boczny przy golu dla Oriona podniósł chorągiewkę widząc spalonego stwierdził, że -dokładnie pamiętam to zdanie: „ja na bocznych w ogóle nie patrzę”…
W przyszłość można spojrzeć z większym optymizmem gdyż widać postęp w grze naszej drugiej drużyny.W najbliższą niedzielę rezerwiści jadą do Brochowa na mecz z miejscowym Tajfunem-oby udało się zdobyć pierwsze punkty!

Autor: Jarosław Grefkowicz

3 komentarze na temat “Było blisko pierwszej wygranej…

  1. Gdyby nie ten mecz to byłby dobry weekend… w Sobotę seniorzy w Nowej Wsi wygrali 2:0, rocznik 99 u siebie 1:1 i juniorzy w niedzielę pewnie wygrali 3:1….

Komentarze są wyłączone