Kończymy rozgrywki Pucharu Polski w wielkim stylu… – zaległe sprawozdanie.

W czwartej rundzie pucharu trafiliśmy wydawało się już na zespół zupełnie poza naszym zasięgiem -walczącą o awans z IV do III ligi Mszczonowiankę Mszczonów.W rzeczywistości okazało się jednak, że i tę drużynę przy większej dawce szczęścia można było wyeliminować. Graliśmy w składzie :
S.Grefkowicz,M.Mikulski,M.Jaworski,M.Makowski,M.Wawrzyniak,J.Rogoziński,J.Grefkowicz(55’R.Dąbrowski)

M.Nowak,P.Gajda(55’M.Pilichowski)P.Zienkiewicz(60’A.Rogala)T.Jurczak
W pierwszej połowie drużyna Mszczonowianki była zdecydowanie lepsza.Goście często długo rozgrywali piłkę dużo biegali często wymieniając się pozycjami,my ograniczaliśmy się głównie do obrony z rzadka przedostając się pod pole karne przeciwnika.W tej części meczu nie oddaliśmy chyba żadnego naprawdę groźnego strzału na bramkę IV-ligowca ale goście też nie byli w stanie stworzyć sobie dużej ilości klarownych sytuacji a najgroźniej pod naszą bramką było po stałych fragmentach gry-gracze z Mszczonowa mieli zdecydowaną przewagę jeśli chodzi o warunki fizyczne i to właśnie po rzucie rożnym straciliśmy jedyną w tej części meczu bramkę.W pozostałych sytuacjach albo dobrze bronił Sebastian Grefkowicz albo gościom brakowało precyzji.W przerwie meczu u nas panował spokój i przeświadczenie, że wcale nie musimy przegrać tego meczu-owszem goście byli dużo lepsi piłkarsko do tego więcej i ciężej trenują ale my nie mieliśmy zamiaru przed nimi klękać i prosić o najniższy wymiar kary.
Kilka minut po wznowieniu gry po krótkim rozegraniu piłki sygnał do ataku dla naszej drużyny daje Kuba Rogoziński którego strzał jeszcze broni bramkarz,ale w końcu Tomek Jurczak doprowadza do wyrównania wykorzystując błąd w obronie gości.Potem znowu to gracze Mszczonowianki dochodzą do głosu i kilkakrotnie zagrażają naszej bramce znowu wychodząc na prowadzenie po bardzo ładnej zespołowej akcji wpychają piłkę z kilku metrów do naszej bramki.Potem jest po kilka sytuacji dla obydwu drużyn ale znowu to goście marnują te zdecydowanie lepsze a szczególnie jedną kiedy zawodnik Mszczonowianki pudłuje z kilku metrów do pustej bramki.U nas z przodu szarpie wprowadzony po przerwie Artur Rogala ale znowu to Tomek Jurczak ładnie urywa się obrońcom i strzela wyrównująca bramkę.Wynik remisowy utrzymuje się do końca spotkania i mamy rzuty karne.Jesteśmy blisko niespodzianki!Pierwsze dwa strzały gości z 11 metrów niemal na ręku ma nasz bramkarz ale za każdym razem brakuje mu kilku centymetrów do sparowania tych strzałów( a może kilku kilo mniej wagi;)W końcu w 6 serii karnych strzał Marcina Nowaka broni bramkarz Mszczonowianki a goście do końca precyzyjnie strzelają i nasza pucharowa przygoda dobiega końca.
Podsumowując tych kilka przebrniętych rund na pewno nie mamy się czego wstydzić-w końcu nasz Promyk to zupełnie amatorski klub a po drodze wyeliminowaliśmy dwie drużyny z okręgówki gdzie za grę się już płaci i to niektórym zawodnikom całkiem niemałe pieniądze.W końcu w 4 rundzie nie sprostaliśmy IV ligowcom z Mszczonowa ale to też dopiero po serii rzutów karnych.Od drużyny z Mszczonowa byliśmy już na pewno słabsi piłkarsko,mniej wybiegani ale te braki udało się nadrobić ambicją i wolą walki.Cieszy, że nie przestraszyliśmy się wyżej notowanych rywali i do końca walczyliśmy o zwycięstwo:)Ta pucharowa przygoda na pewno dała nam dużo do myślenia:przy odpowiednim podejściu i zaangażowaniu można ograć nawet teoretycznie zdecydowanie lepszego przeciwnika.Na kolejne takie mecze pozostaje nam poczekać przynajmniej rok a do tego czasu możemy wreszcie skupić się na lidze.

Autor: Jarosław Grefkowicz

http://www.sendspace.pl/file/8855563494edf88933fc66f POD TYM ADRESEM MOŻNA POBRAĆ FILMIK Z RZUTAMI KARNYMI.

Autor zdjęć: Krzysztof  Derdzikowski