Pierwszy remis.

wrzos1Dzisiejszego popołudnia trzeci raz w tej rundzie przeżywaliśmy emocje związane z występem naszej drużyny.Było to pierwsze spotkanie które tak naprawdę do końca trzymało nas w napięciu, ale od początku.
Piękna, wiosenna pogoda,czyli około 20 stopni na plusie i bezchmurne niebo-w takich warunkach przyszło nam oglądać mecz,który tym razem (ku naszemu zdziwieniu a przede wszystkim uciesze:)rozegrany został na głównej płycie boiska w Żyrardowie.Początek spotkania i już groźnie pod bramką Wrzosa Międzyborów.Szarżował Kuba Rogoziński a instynktowną obroną popisał się bramkarz gospodarzy.Potem oglądaliśmy niemal identyczne zawody jak tydzień i dwa temu,czyli dużo walki zaś mało sytuacji podbramkowych.Nasi od czasu do czasu próbowali strzałów lecz były one zazwyczaj niecelne bądź blokowane przez zawodników gospodarzy.Gra Wrzosa opierała się za to na solidnej defensywie ,lecz nasz dzisiejszy przeciwnik niewiele miał do „powiedzenia” pod naszą bramką.Z naszej strony zagrożenie pod bramką Międzyborowiaków stwarzali głównie skrzydłowi wspomniany wcześniej Kuba i Marcin Wawrzyniak.W ataku starał się jak mógł Marcin Jaworski biegał, walczył,lecz niestety niewiele z tego wynikało,za to decydującą akcję pierwszej połowy przeprowadził nieco ospały do tego czasu Tomek Jurczak.Dostał w tempo podanie  po czym wykorzystując chwilę zawahania  jednego z obrońców gospodarzy minął go a następnie ładnym mierzonym uderzeniem pół metra nad murawą skierował piłkę do siatki obok bezradnego bramkarza.Tak więc 1:0 dla Promyka!!! Ten sam zawodnik mógł pod koniec pierwszej połowy doprowadzić do stanu 2:0 lecz tym razem przestrzelił obok lewego słupka bramki Wrzosu.
Druga połowa zaczęła się dość „sennie” tzn. znów brakowało okazji do zdobycia bramki dla obydwu drużyn.Naszym za bardzo nie zależało na podniesieniu wyniku (bynajmniej tak to wyglądało z boku)zaś przeciwnicy nie byli w stanie stworzyć sobie choćby jednej dogodnej sytuacji.I kiedy wydawało się że ten mecz już do końca nie będzie zbyt emocjonujący,niestety straciliśmy bramkę.Przeciwnicy strzelili gola bezpośrednio z rzutu wolnego,piłka wpadła za „kołnierz” naszemu bramkarzowi dla którego był to debiut w ligowym meczu w barwach Promyka.Dodam tylko że do tej pory „Kowal” bronił dobrze,wyłapywał nieliczne strzały bądź dośrodkowania przeciwnika,do tego szybko i zazwyczaj celnie  wprowadzał piłkę do gry.Przy wolnym wydaję się że stanął zbyt blisko „krótkiego” słupka czym ułatwił zadanie strzelcowi.
Gospodarze przez chwilę, wydawało się że pójdą za ciosem i spróbują dobić naszych.Nic takiego na całe szczęście nie miało miejsca i gracze Promyka wzięli się ostro do roboty.Na bramkę przeciwnika sunął atak za atakiem.Swoje sytuacje miał „Wawrzyn” z których co najmniej jedna powinna zakończyć się bramką.Marcin po dobrym podaniu „Masła”miał piłkę na nodze już w polu karnym przeciwnika,mógł ja przyjąć i zrobić właściwie wszystko ,a uderzył mocno lecz zupełnie niecelnie.W tej sytuacji zabrakło chyba doświadczenia,wyrachowania i takiego boiskowego cwaniactwa,lecz jest to jeszcze bardzo młody zawodnik(jedyny młodzieżowiec w pierwszym składzie),więc myślę że wszystko przyjdzie z czasem.Chciałbym jeszcze zaznaczyć że Marcin  posiada dobrą technikę,jest zwrotny i do tego (chyba)ma najlepszą zarówno szybkość jak i start do piłki w naszej drużynie,szkoda tylko że jeszcze nie zawsze potrafi właściwie ocenić sytuację niekiedy zaplątując się w niepotrzebne dryblingi.Za to w pierwszej połowie miał kilka razy sytuację niemalże jeden na jednego z obrońcą kiedy mógł właśnie taką kiwką,zwodem,szybkością stworzyć przewagę,realne zagrożenie pod bramką Wrzosu.
Od około 70 minuty przeciwnik właściwie już nie był w stanie wyprowadzić piłki z własnej połowy,z naszej strony strzelali Sławek Kuczek,Kuba czy Mariusz Mikulski(tego dnia trener zagrał stopera),lecz najlepsze sytuację mieli „Boban” (Dąbrowski) i „Daro” (Bartłoszewski)obaj po wrzutkach strzelali z około 5metra i także obaj minimalnie niecelnie.Niestety ta „obrona Częstochowy” przyniosła przeciwnikowi zamierzony cel i mecz zakończył się remisem 1:1.
Dodam,że mecz ten nie był z pewnością gorszy w naszym wykonaniu niż poprzednie spotkania w tej rundzie,lecz tym razem zabrakło trochę zarówno  szczęścia,umiejętności a także zimnej krwi pod bramką przeciwnika,gdyby „Wawrzyn” gdyby „Boban” gdyby „Daro” gdyby… każdy z nich lepiej (spokojniej) przymierzył wygralibyśmy ten mecz i to dosyć wysoko.Grę przeciwnika oceniam na poziomie podobnym do naszych poprzednich rywali w tej rundzie.
Dzisiaj zaczęliśmy w składzie  Robert Kowalski w bramce od lewej Łukasz Antosik(Antek” zagrał dziś lepiej od „Makiego” a  Paweł Nowicki(fotograf) słusznie zauważył że Mariusz jeśli dobrze wejdzie w mecz potrafi rozegrać świetne spotkanie jak z Salosem ,natomiast jeśli pierwsze interwencje ma nerwowe a do tego zbytnio się wkurzy,zestresuje to już do końca potrafi  nie grać zbyt pewnie) Mariusz Mikulski-nasz niestety dziś grający trener,pisze niestety nie dlatego że Mariusz grał źle bo właściwie nie popełniał błędów lecz z boku widziałby dużo więcej(wszyscy kibice-obserwatorzy zgodnie przyznali że choćby dokonane zmiany powinny nastąpić wcześniej).Lekko przed nimi Robert Dąbrowski,pomoc to wspomniani wcześniej skrzydłowi Kuba Rogoziński ,Marcin Wawrzyniak zaś w środku pomocy zagrali Mateusz Pilichowski(z opatrunkiem na palcach)oraz Sławek Kuczek,w ataku wybiegli Tomek Jurczak(strzelec bramki) i Marcin Jaworski.Na boisku od 70 minuty zaczęli pojawiać się zmiennicy Tomek Śliwiński,Paweł Zienkiewicz,Maciek Nowicki i Darek Bartłoszewski,z których najbardziej widoczny był właśnie „Daro” mimo iż zajął miejsce na prawej obronie,który poza sytuacją kiedy minimalnie przestrzelił głową,imponował także dalekimi dobrymi wrzutami z autów w pole karne przeciwnika(niestety nadal nie umiemy ich odpowiednio wykorzystać).Dodam jeszcze iż na meczu zabrakło Marcina Nowaka,Sebastiana Grefkowicza,Jarosława Bartosiewicza,Tomasza Mikulskiego(plus ten  zapominalski Piotrek Ufa którego brak był chyba najbardziej widoczny na boisku).
Po trzech meczach na wiosnę zdobędę się na małe podsumowanie tej rundy ,mianowicie moim zdaniem gramy trochę słabiej niż w meczach z tymi samymi przeciwnikami jesienią,co mnie trochę dziwi gdyż zespół (a przynajmniej duża część) solidnie popracowała zimą nad przygotowaniem fizycznym a do tego drużyna poważnie wzmocniła się (jak na nasze warunki)przecież wrócili „Nowy”-Marcin Nowak(kontuzja + był wypożyczony do Orkanu),”Jawor”(był wypożyczony do KS Teresin),”Olej”-Paweł Olejniczak,”Kowal”(przyszedł z Błonianki Błonie),a także „Boban”(poprzednio Orkan Sochaczew),”Śliwa”-Tomek Śliwiński(także z Orkanu).Sądzę że powodem słabszej gry  jest po części to iż niektórzy zawodnicy zatracili skuteczność w porównaniu do początku całego sezonu.Szczególnie mam tu na myśli Piotrka Ufę (dzisiaj nie grał bo nie wziął-zapomniał dowodu)który przecież samemu Salosowi na otwarcie sezonu strzelił 6 bramek,a teraz na koncie nie ma ani jednej.Dodatkowo akcje naszej drużyny nie „zazębiają” się nie ma tej łatwości w dochodzeniu i zdobywaniu goli co jesienią.W woli ścisłości trzeba dodać że nasi dotychczasowi przeciwnicy wzmocnili się i grają odrobinę lepiej niż w pierwszej rundzie,a przynajmniej  tak mi się wydaje.Dodatkowo niektórzy nasi zawodnicy chyba zbytnio uwierzyli w swoją wielkość,w to że zwycięstwa im się należą ,a przecież każde z nich trzeba wybiegać,wyszarpać przeciwnikowi(co najlepiej było widać dzisiaj prowadzimy 1:0 i od tego momentu gramy za spokojnie wręcz asekuracyjnie aż do utraty bramki).Na koniec optymistycznie dodam, że nowi(a także nowo-starzy)zawodnicy z meczu na mecz powinni coraz lepiej się rozumieć,gra mam nadzieję że będzie co raz to płynniejsza,a akcję ciekawsze i z większym polotem.Mam nadzieję że szczyt formy nastąpi na najważniejsze mecze w bitwie o awans (wyjazdy do Feliksowa,Cegłowa czy Osuchowa)zaś znacząca poprawa  już za niecały tydzień na naszym stadionie w Wielką Sobotę o godzinie 14kiedy to gramy z Pogonią Oremus Wiskitki,na który to mecz serdecznie wszystkich zapraszam:-)

Fotorelacja Pawła Nowickiego: