Przerwana seria…

Wczoraj rozegraliśmy kolejne spotkanie o ligowe punkty.Naszym przeciwnikiem była drużyna Błękitnych Korytów.Wszystko przed spotkaniem wydawało się układać po naszej myśli dopisała pogoda, kibice a my byliśmy w niemal najmocniejszym składzie  z powracającymi po kontuzjach Piotrkiem Kamińskim i Tomkiem Mikulskim.Za to jedynie na ławce usiadł Marcin Jaworski który ma problemy z barkiem i istniało duże ryzyko pogłębienia się jego kontuzji.Graliśmy w składzie :
S.Grefkowicz,M.Nowicki,S.Kuczek,R.Dąbrowski,M.Makowski,J.Rogoziński(25’P.Zienkiewicz),

M.Nowak,T.Mikulski(55’J.Grefkowicz)M.Pilichowski(55’P.Kamiński)A.Rogala,T.Jurczak
Już w pierwszej minucie po świetnym podaniu Tomka Jurczaka mogliśmy wyjść na prowadzenie,ale Artur Rogala z 12 metrów uderzył zbyt lekko i bramkarz złapał piłkę.Kilka minut potem to goście cieszyli się z prowadzenia u nas najpierw skiksował Mariusz Makowski za chwilę jego „wyczyn” powtórzył Robert Dąbrowski i zawodnik gości niepilnowany wbiegł z piłką w pole karne po czym uderzył nie do obrony.Następnie przez kwadrans żadna ze stron nie była w stanie wypracować jakiejś czystej sytuacji strzeleckiej u nas jedynie Mateusz Pilichowski odważnie dryblując minął kilku rywali ale został sfaulowany a wolny z dobrej pozycji przestrzelił chyba Rogal.Na losach spotkania zaważyła jedna feralna dla nas minuta spotkania kiedy w okolicach 25 metra wyraźnie ostro faulowany był Marcin Nowak zaś sędzia zamiast przerwać grę puścił ją dalej pokazując jeszcze przywilej dla gości!A chwilową dezorientację naszych zawodników na bramkę zamienia jeden z zawodników gości.U nas szok i niedowierzanie jak można się tak pomylić zaś prawdę sędziemu prosto w oczy wygarnia nasz bramkarz wybiegając z bramki -niestety używa przy tym zbyt ostrych słów i sędzia bez wahania wyrzuca go z boiska.Na naszej bramce nie było żadnego etatowego bramkarza i w tą rolę wcielił się do końca spotkania autor zwycięskiego gola z Orkanem Paweł Zienkiewicz.Trener wprowadzając Zienia na bramkę musiał zdjąć jednego zawodnika z pola którym był Jakub Rogoziński.Do końca pierwszej połowy nie jesteśmy już w stanie poważnie zagrozić przeciwnikowi.Gracze z Korytowa mając przewagę dwóch bramek też zbytnio nie kwapią się do ataku za to w obronie grają mądrze ostro na pograniczu faulu do tego ofiarnie ale przede wszystkim skutecznie.Do przerwy więc 0:2.
W szatni padają ostre słowa ale także wzajemnie się mobilizujemy przecież wydaje się nie wszystko jeszcze stracone.Dwa gole odrabialiśmy chociażby niedawno z Mszczonowianką kiedy do 70 minuty przegrywaliśmy 1:3 a w końcu zwyciężyliśmy 6:3.Po przerwie chcemy przejąć inicjatywę i ostro wziąć się za odrabianie strat,ale niestety goście nadal grają mądrze i uważnie z tyłu.Nie jesteśmy w stanie dojść do jakiś czystych sytuacji strzeleckich.W międzyczasie Trener wpuszcza na boisko mnie i Piotrka Kamińskiego za Tomka Mikulskiego i Mateusza Pilichowskiego.Kilka naszych akcji zapowiada się ciekawie ale brakuje wykończenia czy nawet ostatniego dokładnego podania.Zaś w jednej akcji  nieporozumienie Zienia Z Bobanem o mało nie kończy się samobójem tego ostatniego,na szczęście Zienio popisuje się dobrym refleksem i w porę wraca do bramki wybijając piłkę na rzut rożny.Potem wreszcie po naszej dobrej składnej akcji piłkę na 10 metrze w polu karnym przeciwnika dostaje ja, uderzam mocno w światło bramki ale niestety prosto w golkipera Błękitnych który odbija piłkę przed siebie ale u nas nikt nie dobija i przeciwnicy zażegnują niebezpieczeństwo.Mam jeszcze swoją drugą szansę kiedy bramkarz gości wychodzi na 10 metr źle wybija piłkę i ta trafia pod moje nogi a ja tym razem uderzam już bardziej precyzyjnie ale niestety zdecydowanie za lekko i golkiper Korytowa zdążą z powrotem do bramki.Potem jeszcze po moim strzale z rzutu wolnego piłka najpierw otarła się o mur potem jeszcze o jednego obrońcę ale bramkarz znowu łapie piłkę i tak naprawdę nie jestem w stanie przypomnieć sobie więcej naszych celnych strzałów w drugiej połowie spotkania.Za to w samej końcówce tracę piłkę w środku boiska i przeciwnicy po szybkiej składnej akcji podwyższają na 3:0.Takim też wynikiem kończy się to spotkanie.
Uczciwie trzeba przyznać, że ten mecz nam zupełnie nie wyszedł i tak naprawdę przez całe spotkanie nie byliśmy w stanie na dobre przejąć inicjatywy drużyna z Korytowa wsparta kilkoma byłymi graczami Żyrardowianki prowadzona przez znanego szkoleniowca Pana Kakietka była tego dnia dla nas po prostu za mocna choć mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć gdyby nie fatalna w skutkach beznadziejna decyzja arbitra która na pewno znalazła odzwierciedlenie w notatkach obserwatora obecnego na tym meczu, co więcej sami przeciwnicy byli zdziwieni kiedy sędzia w tej sytuacji puścił grę,a nerwowa atmosfera towarzyszyła temu spotkaniu już do samego końca.Fakty są jednak takie, że zostaliśmy sprowadzeni na ziemię,straciliśmy nie tylko 3 punkty ale i Sebastiana na kilka meczy oraz pozycję lidera w tabeli-wyprzedzili nas gracze z Borzęcina.Zaś teraz czekają nas dwa spotkania derbowe z Piastem Feliksów a potem KS Teresin dodam, że obydwa na wyjeździe a jeszcze w międzyczasie gramy kolejną rundę pucharu z IV-ligową Mszczonowianką.Ja mam nadzieję, że była to tylko jedna wpadka która prędko się nie powtórzy i z Feliksowem znowu zwyciężymy:)
Na koniec chciałem dodać  że szkoda mi bardzo Marcina Jaworskiego który cierpi nie mogąc grać w piłkę a na jego braku cierpi cała drużyna- w końcu jest Kapitanem naszej drużyny i w ciężkich momentach potrafi dać sygnał do ataku jak z Anprelem kiedy grając w dziesiątkę po golu dla przeciwników urządził sobie rajd od połowy boiska i strzelił nie do obrony czy dwa tygodnie temu kiedy przegrywaliśmy 3:1 z Mszczonowianką a Jawor pięknym strzałem zdobył kontaktowego gola-szybkiego powrotu do zdrowia życzę!!!

Autor: Jarosław Grefkowicz

Autor zdjęć: Krzysztof Derdzikowski