Od 0:3 do 4:4 z bramką w doliczonym czasie

Wrzos MiędzyborówPromyk Nowa Sucha

4 - 4


W meczu Warszawskiej Klasy A Wrzos Międzyborów zremisował z Promykiem Nowa Sucha 4:4 (0:3). Bramki dla naszej drużyny zdobyli: Artur Rogala (17′, 30′), samobój (18′) i Marcin Gajda (90’+6). Gole dla gości padały w 64, 67, 71 i 85 minucie.

Żółte kartki Promyka: 27′ Marek Pilaszek, 32′ Kamil Marcinkowski. Widzów 55.

Gdy człowiek zaczyna wspominać legendarne spotkania w myślach można natrafić na pewien finał Ligi Mistrzów pomiędzy FC Liverpool a AC Milan i słynny „Dudek Dance”. W sobotnie popołudnie w Międzyborowie serii rzutów karnych być nie mogło, ale dramaturgia i zwroty akcji w pewien sposób przypominają mecz o Puchar Europy sprzed dwunastu lat. Wszystko zaczęło się po myśli Promyka. Graliśmy z pomysłem, a prostopadłymi zagraniami sialiśmy spustoszenie z defensywie rywali. W naszej ofensywie prym wiódł Artur Rogala, który miał wiele swobody dzięki wysoko grającej obronie przeciwnika. Nieudane pułapki ofsajdowe kończyły się sytuacjami sam na sam z bramkarzem i tak oto nasz napastnik zdobył swojego pierwszego gola po minięciu golkipera gospodarzy i uderzeniu do pustej bramki. Minęła minuta i mieliśmy praktycznie kopię poprzedniej akcji. Jedyna różnica polegała na tym, że bramkarza próbował zaasekurować obrońca Wrzosu, ale skończyło się na samobójczym trafieniu. W dalszym ciągu mieliśmy przewagę i jeszcze przed przerwą udało się podwyższyć prowadzenie. Kolejny raz oko w oko z „jedynką” piłkarzy z Międzyborowa stanął Artur Rogala i na raty, ale ostatecznie skierował futbolówkę do siatki. Pewne i wysokie prowadzenie pozwalało zejść do szatni ze świadomością dobrze wykonanego zadania. Dwanaście lat temu przekonaliśmy się jednak, że można odwrócić losy pojedynku nawet jeśli przegrywa się do przerwy 0:3. Mimo tego początkowo nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw. Po paru minutach kolejną prostopadłą piłkę otrzymał Artur Rogala. Niestety z tego pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz Wrzosu i w pewnym sensie był to początek koszmaru Promyka. W odstępie siedmiu minut gospodarze pokazali, że stałe fragmenty gry są ich mocną stroną. W tym czasie trzykrotnie straciliśmy gola i zanim dotarło do nas, że nasza przewaga topnieje to było już 3:3. W pamiętnym finale Ligi Mistrzów gra się uspokoiła i wszyscy czekali na dogrywkę, ale tu końcówka rywalizacji przyniosła jeszcze większe emocje. Promyk się przebudził i zaczął ponownie szukać swoich szans, ale Wrzos poczuł wiatr w żaglach i jeszcze niedawno będąc w beznadziejnej sytuacji teraz dążył do wygrania spotkania. Mieli ku temu powody, gdyż znacznie groźniej było pod naszą bramką. Ich marzenie ziściło się na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Gracz z Międzyborowa wpadł z prawej strony w pole karne i mocnym strzałem po długim rogu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. My mogliśmy czuć się fatalnie, gdyż mając bezpieczną przewagę daliśmy sobie strzelić cztery gole i byliśmy na drodze ku przegranej. Nie chcieliśmy się z tym pogodzić i spróbowaliśmy mocniej zaatakować. Wyszła z tego jedynie szybka kontra gospodarzy. Mogło być już po meczu, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Dopisało nam więc szczęście, a sędzia doliczył cztery minuty. W wyniku zmian i innych opóźnień graliśmy jeszcze dodatkowe 120 sekund. Na sam ich koniec w polu karnym sfaulowany został Rafał Dalke i mieliśmy rzut karny. Do piłki podszedł Marcin Jaworski, a arbiter wyraźnie zaznaczył, że po „jedenastce” kończy spotkanie. Strzał naszego kapitana obronił bramkarz i mógł to być koniec meczu. Sędzia wstrzymał się jednak chwilę czekając co wydarzy się dalej. Do futbolówki najszybciej dopadł Marcin Gajda i wyrównał stan meczu. Możemy czuć więc frustrację, że prowadząc 0:3 nie byliśmy w stanie odnieść zwycięstwa, ale trudno wyobrazić sobie co czuli gracze Wrzosu tracąc gola w ostatniej sekundzie pojedynku po obronieniu rzutu karnego przez bramkarza. Mecz był więc ogromną huśtawką nastrojów po którym obie drużyny są… niezadowolone.

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański, Dominik Popławski (90′ Mariusz Mikulski), Marek Simiński, Marcin Jaworski, Łukasz Pacholski, Michał Maciak, Marcin Gajda, Dawid Stypuła (73′ Tomasz Jurczak), Kamil Marcinkowski, Marek Pilaszek (80′ Rafał Dalke) i Artur Rogala.

Tabela Warszawskiej Klasy A:

Pos   Zespół M Goals+/- Pkt
1 LKS II Chlebnia 13 43:1726 33
2 Józefowianka Józefów 13 39:2217 28
3 Błękitni Korytów 13 46:3016 25
4 Błonianka II Błonie 13 38:353 25
5 KS Blizne 13 29:1811 24
6 Promyk Nowa Sucha 13 40:2614 23
7 Wrzos Międzyborów 13 41:2813 22
8 Partyzant Leszno 13 18:171 21
9 Zaborowianka Zaborów 13 37:370 15
10 Tur Jaktorów 13 20:31-11 13
11 Orzeł Kampinos 13 23:38-15 13
12 LKS Osuchów 13 21:42-21 11
13 Piast Feliksów 13 26:48-22 10
14 Tajfun Brochów 13 10:42-32 1