Do przerwy 0:4

W pierwszym meczu barażowym o utrzymanie w Warszawskiej Lidze Okręgowej Promyk Nowa Sucha przegrał z Agape Białołęka 0:4 (0:3). Gole dla gości padały w 15, 26, 38 i 88 minucie.

Żółte kartki Promyka: 59′ Piotr Kamiński. Widzów 100.

Mimo, że w sezonie jest do rozegrania 30 kolejek to ostatecznie okazało się, że dla nas najważniejsze będą te dwa dodatkowe mecze. Pierwszy z nich rozgrywany był w Nowej Suchej więc potrzebowaliśmy solidnej zaliczki, aby nie roztrwonić jej w spotkaniu wyjazdowym. Początkowo wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze. Szybko zepchnęliśmy przeciwnika do defensywy i w pierwszych minutach osiągnęliśmy przewagę. Zanosiło się na to, że niebawem otworzymy wynik rywalizacji, ale taki stan trwał do 9 minuty. Wtedy goście wyprowadzili pierwszą kontrę i tylko dzięki dobrej interwencji Bartłomieja Dragańskiego nie straciliśmy bramki. Rywale momentalnie złapali wiatr w żagle, a Promyk z każdą minutą tracił na wartości. Po kwadransie było już 0:1, gdy Agape umiejętnie rozegrało rzut rożny i wyszło na prowadzenie. Trafienie to właściwie wybiło nas z jakiegokolwiek rytmu i zaczęliśmy popełniać proste błędy. Tak oto zanim się obejrzeliśmy to przeciwnik wykorzystał zbyt krótkie dogranie do naszego bramkarza i bez większych problemów zdobył drugiego gola. Nasz zespół tracił nie tylko gole, ale też zawodników, gdyż jeszcze w pierwszej części rywalizacji kontuzji nabawił się Artur Rogala i przedwcześnie zakończył spotkanie. Nie mieliśmy więc zbyt wielu argumentów w ataku, ale w obronie też nie spisywaliśmy się najlepiej. Jeszcze przed przerwą wykorzystali to goście podwyższając swoje prowadzenie. Druga połowa była już bardziej stonowana. Przeciwnik nie forsował tempa mając bezpieczną przewagę, a my nie mogliśmy znaleźć sposobu na defensywę Agape. Zresztą mieliśmy też problemy kadrowe. Z urazami boisko opuszczali Marcin Jaworski i Bartłomiej Stypuła co doprowadziło do dość niecodziennej sytuacji, gdy na cztery zmiany aż trzy są wymuszone przez kontuzje. Agape co jakiś czas wyprowadzało groźne kontry i tylko dobrej dyspozycji naszego bramkarza zawdzięczamy, że nasza porażka nie była jeszcze większa. Rywale dobili nas tuż przed końcem spotkania czym właściwie rozstrzygnęli losy dwumeczu. Do rozegrania pozostało jeszcze 90 minut, ale potrzebujemy odwrócenia ról. Promyk powinien zagrać tak jak goście w Nowej Suchej, a dyspozycja rywali powinna być zbliżona do naszej z weekendu. Czy taka metamorfoza jest możliwa przekonamy się 28 czerwca o 18:00.

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański, Dominik Popławski, Marek Simiński, Marcin Gajda, Marcin Jaworski (53′ Bartłomiej Stypuła (80′ Karol Drązikowski)), Paweł Zienkiewicz (46′ Maciej Nowicki), Marcin Nowak, Łukasz Piórkowski, Michał Maciak, Sylwester Płacheta i Artur Rogala (22′ Piotr Kamiński).

Jeden komentarz na temat “Do przerwy 0:4

  1. Mąż w depresji jutro zróbcie Coś żeby wrócił do ludzi.Mam nadzieję że w A klasie będziemy liderem.
    Z poważaniem Agnieszka Mikulska.
    P.s. Jeżeli jutro trochę się spóżni przebaczcie jest naprawdę zmęczony .

Komentarze są wyłączone