Bardzo słaby występ Seniorów

FC LesznowolaPromyk Nowa Sucha

5 - 1


W meczu Warszawskiej Ligi Okręgowej FC Lesznowola wygrał z Promykiem Nowa Sucha 5:1 (0:0). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Sylwester Płacheta (88′). Gole dla gości padały w 55, 62, 79, 84 i 90+2 minucie.

Żółte kartki Promyka: brak. Widzów: 40.

Pojedynkiem w Wielką Sobotę rozpoczęliśmy serię meczy, które w dużej mierze zadecydują o być albo nie być w Lidze Okręgowej. Pierwszym z przeciwników był FC Lesznowola, który zajmował ostatnią pozycję w tabeli. Wygrana Promyka pozwalała odskoczyć bezpośrednim rywalom, natomiast gospodarze szukali szansy, aby nie stracić kontaktu z resztą stawki. Taki obrót spraw przerodził się w rywalizację nastawioną głównie na defensywę. Żaden z zespołów nie chciał się bardziej otworzyć aby nie stracić bramki. Spowodowało to małą ilość okazji strzeleckich. Z naszej strony możemy odnotować dwie akcje przy których zabrakło kluczowego ostatniego podania. Co ciekawe po tych sytuacjach gospodarze przejmowali piłkę i wyprowadzali groźne kontry i trzeba przyznać, że w pierwszej części pojedynku byli bliżsi zdobycia gola, choć ich strzały mijały światło bramki. Owa nieskuteczność z obu stron zaowocowała bezbramkowym remisem po pierwszych 45 minutach. Po zmianie stron obraz gry znacznie się nie zmienił i wszystko sprowadzało się do stwierdzenia, że jest to typowy mecz na 0:0. Wszystko zmieniło się jednak w 55 minucie. W z pozoru niegroźnej sytuacji po rzucie rożnym mieliśmy do wybicia piłkę. Okazało się to dla nas fatalne w skutkach, ponieważ trafiła ona w naszego obrońcę i potoczyła się do bramki Promyka. W ten przedziwny i dość kuriozalny sposób rywale wyszli na prowadzenie. Był to jednak początek koszmaru, gdyż w kolejnych minutach po głupiej bramce graliśmy wręcz fatalnie. Przeciwnik mógł wręcz rozstrzygnąć pojedynek, gdyż każda z następujących po sobie akcji mogła skończyć się golem. Był strzał w poprzeczkę, była udana interwencja Bartłomieja Dragańskiego, był niecelny strzał i mogliśmy się tylko cieszyć, że zanim się otrząsnęliśmy to było „tylko” 2:0, ponieważ w 62 minucie gospodarze dopięli swego podwyższając prowadzenie. Mając w perspektywie jeszcze około pół godziny grania wierzyliśmy, że losy spotkania nie są jeszcze przesądzone. Minuty jednak mijały, a my nie znajdowaliśmy sposobu na defensywę przeciwnika, który umiejętnie nas kontrował. Do tego wszystkiego traciliśmy kolejne głupie gole. Najpierw dośrodkowanie z rzutu rożnego wykończył zupełnie niepilnowany gracz z Lesznowoli, a chwilę później do siatki trafił zawodnik, który wykonywał… rzut rożny czyniąc to bezpośrednio z narożnika boiska. Jeden z nielicznych pozytywnych akcentów tego spotkania przyniosła 88 minuta, gdy honorowe trafienie zaliczył Sylwester Płacheta. Nie był to jednak koniec upokorzeń. W ostatniej akcji tej rywalizacji gospodarze przypieczętowali swój sukces kolejny raz wpisując się na listę strzelców. Chwilę później sędzia zakończył pojedynek.

PS Jakby tego było mało to w 76 minucie kontuzji lewego kolana nabawił się Dawid Stypuła i najprawdopodobniej czeka go dłuższa przerwa. Liczymy, że wstępne przypuszczenia nie okażą się tak poważne. Dawid, wracaj do zdrowia!

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański, Dominik Popławski, Marek Simiński, Marcin Jaworski, Łukasz Pacholski (65′ Paweł Zienkiewicz), Michał Maciak, Robert Dąbrowski, Marcin Gajda (58′ Dawid Stypuła (77′ Rafał Dalke)), Kamil Marcinkowski (70′ Maciej Nowicki), Sylwester Płacheta i Łukasz Piórkowski.

Tabela Warszawskiej Ligi Okręgowej:

Pos   Zespół M Goals+/- Pkt
1 LKS II Chlebnia 13 43:1726 33
2 Józefowianka Józefów 13 39:2217 28
3 Błękitni Korytów 13 46:3016 25
4 Błonianka II Błonie 13 38:353 25
5 KS Blizne 13 29:1811 24
6 Promyk Nowa Sucha 13 40:2614 23
7 Wrzos Międzyborów 13 41:2813 22
8 Partyzant Leszno 13 18:171 21
9 Zaborowianka Zaborów 13 37:370 15
10 Tur Jaktorów 13 20:31-11 13
11 Orzeł Kampinos 13 23:38-15 13
12 LKS Osuchów 13 21:42-21 11
13 Piast Feliksów 13 26:48-22 10
14 Tajfun Brochów 13 10:42-32 1