Orzeł z podciętymi skrzydłami czyli szczęsliwy powrót do Łowicza:)

Wczoraj o godzinie 11:00  rozegraliśmy chyba już ostatni sparing przed rozpoczęciem rundy rewanżowej sezonu 09/10.Naszym przeciwnikiem była drużyna Orła Nieborów a więc kolejnego przedstawiciela skierniewickiej klasy okręgowej.Bynajmniej na „papierze” był to najsilniejszy przeciwnik z jakim przyszło nam gra w tegorocznych przygotowaniach,są na 4 miejscu w tabeli.Skład już był dużo lepszy niż w zeszłym tygodniu co miało przełożenie zarówno na wynik jak i przede wszystkim naszą grę.Szkoda tylko że aura kolejny raz sprawiła nam niemiłą niespodziankę i przez większość meczu padał śnieg a, że taki stan pogodowy trwał już od kilku godzin więc murawa w całości pokryta była dosyć gruba warstwą białego puchu.Osobiście nienawidzę takich warunków gdyż zmuszają do częstszego grania długimi podaniami,utrudniają rozgrywanie piłki a do tego sprzyjają kontuzją(mój duży paznokieć u prawej nogi jest chyba we wszystkich kolorach tęczy;/.
Rozpoczęliśmy w składzie Sebastian Grefkowicz,Sławomir Kuczek,Robert Dąbrowski,Maciek Nowicki,Dominik Popławski,Jakub Rogoziński,Marcin Jaworski,Tomasz Mikulski,Arkadiusz Krulik,Piotrek Kamiński,Tomek Jurczak,a na zmiany lotne wchodzili Paweł Zienkiewicz,Mariusz Makowski oraz Wasz jedyny w swoim rodzaju sprawozdawca czyli ja;)
Mecz rozpoczął się dosyć spokojnie ale już około 10minuty objęliśmy prowadzenie,po dobrej akcji zespołowej obrońcom Orła urwał się Tomasz Jurczak i będąc sam na sam ładnym strzałem nad bramkarzem umieścił piłkę w siatce.Drugi gol dla nas padł około 20 minuty a strzelcem znowu Tomek-tym razem popisał się pięknym uderzeniem z ponad 20 metrów.Brawo Jurek!Potem mieliśmy okres tak zwanej wymiany ciosów,było sporo podbramkowych sytuacji z obydwu stron,ale wynik do przerwy nie uległ już zmianie a zawdzięczać to możemy zarówno obydwu dobrze spisującym się bramkarzom jak i nieskuteczności napastników.
Druga połowę bardzo mocnym akcentem zaczęli nasi przeciwnicy którzy w przeciągu dwóch minut doprowadzili do wyrównania.Na szczęście na więcej już im nie pozwoliliśmy a mecz znowu się wyrównał.U nas dobrą partię rozgrywał bardzo ofensywnie grający boczny obrońca Dominik Popławski.Popularny Dino był nie tylko skuteczny w obronie ale nawet w ataku potrafił celnie dograć piłkę do kolegów.Obrona zyskała też oczywiście jakościowo dzięki Sławkowi Kuczkowi a bardziej jeszcze Robertowi Dąbrowskiemu-kiedy on jest na meczach nasze przedpole jest zwykle naprawdę dobrze zabezpieczone.Zaś w ataku o podwyższenie wyniku starał się Piotrek Kamiński,lecz nie zawsze starania idą w parze ze skutecznością.Kamyk co najmniej 3 razy świetnie urwał się obrońcom,ale tyleż samo razy przestrzelił badź przegrywał pojedynki sam na sam z bramkarzem.Przeciwnik też miał co najmniej jedną idealną sytuację do podwyższenia wyniku,jedne z graczy Orła już nawet minął naszego bramkarza ale na nasze szczęście trafił w stojącego na linii obrońcę(sam nie pamiętam kogo grunt że nie padła bramka)Między 60 a 70 minutą boisko z powodu urazu opuścił mój brat a nasz bramkarz Sebastian,niestety jego chore kolana znowu dały o sobie znać i kiedy to już do bronienia szykował się Dino to jednak Zienio stanął między słupkami i trzeba przyznać że zrobił to dobrze,cho może nie miał za wiele pracy ,ale to co powinien złapał pewnie donośnie przy tym krzycząc do kolegów-najczęściej:”moja”:)Około 15 minut przed końcem w drużynie przeciwników urazu doznał jeden z obrońców a że ich jedyny zmiennik już zdążył się przebrać  także mecz kończyli w dziesięciu.My mimo przewagi długo nie potrafiliśmy zdobyć zwycięskiego gola,przeciwnik bronił się mądrze a nawet momentami przeprowadzał dość groźne kontry.U nas chyba niektórzy pomyśleli że skoro grają w dziesięciu to położą się na boisku i będą prosić o najniższy wymiar kary,a to wiadomo bardzo błędne podejście,ja to też odczułem na własnych kościach bo momentami w środku musiałem biegać od jednego do drugiego zawodnika.Zaś w ostatnich sekundach zdobyliśmy zwycięskiego gola a to za sprawą Tomka Mikulskiego,który otrzymał dobrą piłkę w polu karnym przeciwnika i spokojnie popatrzył a następnie przymierzył w długi róg-3:2 i zwycięstwo nasze:)
Co do samej gry to jak już wspomniałem na początku na pewno była lepsza ,szczególnie obrona nie pozwalała na już tak wiele przeciwnikowi,zaś sami mieliśmy podobną ilość sytuacji jak w zeszłym tygodniu z tymże teraz byliśmy bardziej skuteczni.Cho oczywiście nie tyczy to się wszystkich sam miałem sytuację które mogłem zamienić na gola ,a przynajmniej ładnie uderzyć co udało mi się zaledwie raz na co najmniej 3 czy 4 takie próby.Ale i tak wszystkich przebił Kamyk bo rozumiem, że każdy od czasu do czasu może przestrzelić nawet w stuprocentowej sytuacji ale trzy takie zmarnowane w meczu to już jednak przesada.Pochwalić można go jedynie za świetne wyjścia do prostopadłych piłek(jedna ode mnie)ale to ciut przymało -choć jedna bramka zmieniła by moją ocenę jego gry.U nas tym razem nie było dużego zagrożenia ze skrzydeł ,zabrakło Marcina Wawrzyniaka,kontuzjowanego Mateusza Pilichowskiego,a w nieco słabszej dyspozycji niż zwykle był Kuba Rogoziński,zaś pozostali skrzydłowi niczym szczególnym co by mi zapadło w pamięci się nie wyróżnili.Ze swojej strony mam nadzieję zresztą jak co tydzień, że to już ostatnie spotkanie w tak złych warunkach-osobiście nie ma dla mnie nic gorszego,na co dzień przecież moim największym mankamentem jest mała zwrotność a na takim boisku to ..a nawet mówić się nie chce(a co dopiero pisać;)Zaś wiadomo że moim największym atutem jest gra jeden na jednego ale już z piłką przy nodze a niestety w takich warunkach ciężko się drybluje.Co do mojej gry to może i byłem aktywny ale znowu za dużo było tych niecelnych podań i znowu miałem kilka głupich strat.Na plus mogę sobie zaliczyć kilka prostopadłych podać z których szczególnie Kamyk powinien zrobić użytek.I żeby nie było tak ciągle o mnie i Kamyku to dodam że na boisku było widać brak Marcina Nowaka,jego brak w środku naprawdę robi odczuwalną różnicę.Mam nadzieję że Novciu wykuruje się do początku ligi podobnie jak i Sebastian:)Choć tak naprawdę nie jest jeszcze pewne kiedy ona się zacznie bo możliwe że pierwsza kolejka zostanie przełożona,co by nie było dla nas złym rozwiązaniem w końcu mamy tych kilka kontuzji w drużynie a stan boisk nie pozwala na granie naszej ulubionej piłki czyli grania krótko po ziemi ,bez zbędnych wykopów,a taka gra jest na pewno efektowniejsza dla kibiców:)Do „zobaczenia” za tydzień!

Auto: Jarosław Grefkowicz